Ur. w Zamościu. Zawodu uczył się Ludwika Kwiatka. Od 1938 był współwłaścicielem zakładu przy ul. Staszica, w czasie wojny założył zakład przy ul. Pereca (teren "Victorii"), a po wojnie, aż do l. 80., przy Pl. Stefanidesa. W 1945 na Wystawie Targów Przemysłowych Lubelszczyzny został wyróżniony dyplomem. Później w spółdzielni "Budowa" kierował warsztatem. Wsławił się nie tylko solidnością prac blacharskich (1966 wieża ratusza, 1974 dzwonnica kolegiacka), ale i karkołomną wymianą chorągiewki na wieży ratuszowej w wieku 78 lat (wcześniej miał 5-krotnie pokrywać wieżę ratusza). Wszelkie, omal kaskaderskie prace na wysokości wykonywał bez asekuracji, co najlepiej świadczyło o jego wspaniałej kondycji, sprawności i opanowaniu rzemiosła. Prowadził prace również daleko poza Zamościem, m.in. nawet w Gdyni (kościół).


 * Na pytanie czy czuje lęku przestrzeni - Przestrzeń to mój żywioł, ale wolny od strachu nie jestem. Przy podejmowaniu każdej nowej pracy czuję lęk przed tutejszym urzędem Finansowym. Za pokrycie ratusza dostałem taki domiar, że musiałbym do tej trudnej roboty jeszcze dopłacić. Wojewódzki Urząd Finansowy uznał moje odwołanie ("Słowo Powszechne", z 18 IX 1971)
 * W czasie renowacji pojawił się problem dekarza, którego nie posiadały PKZ ani żadne z przedsiębiorstw budowlanych. E. Zgnilec zwrócił się o pomoc do T. Kędry, który nie chciał słyszeć o podjęciu takiej roboty, bojąc się wysokich podatków. W końcu zgodził się, gdy argumentacja trąciła w najczulsze strony - ambicję zawodową i patriotyzm lokalny.  Wykonał te prace z najwyższym kunsztem. Niestety jego przewidywania okazały się słuszne. Dołożony domiar rozłożył zakład na łopatki. Nie pomogły prośby Zgnilca, który czuł się moralnie za krach rzemieślnika odpowiedzialny. (A. Albigowski, "Tygodnik Zamojski", 1995 nr 9)