29 maja 1966 roku niebo nad Zamościem było pochmurne. Od piątku padał ulewny deszcz, nie przestawał  padać również w niedzielę. Przed południem lało i nic nie zapowiadało, że pogoda się poprawi. Przed samym meczem deszcz jednak ustał.  Było chmurno i duszno. Chwilami wiał porywisty wiatr. I odatkowa trudność – nasiąknięte boisko wodą - błoto.
”Hetman” wystąpił w tym meczu w składzie: Jarkowski, M. Janda, Gajdek, Rabiega, Pycka, H.Konstantynowicz, Daniłowicz, Karol, J.Janda II, Styczyński, S. Konstantynowcz. Sędziował jako główny p. Bielewicz, jako boczni Kowalski i Mikulski, wszyscy z Lublina.
Mecz w Zamościu decydował o awansie do powstałej właśnie ligi międzywojewódzkiej. Ze względu na jego wagę - gospodarze musieli wygrać, gościom wystarczał remis. Od początku toczył się w nerwowej atmosferze. Grę rozpoczynają zawodnicy „Hetmana”. Już w drugiej minucie po kornerze Gajdek strzela bramkę. Zdobyta została w sposób nieprzepisowy i sędzia jej nie uznał. Grająca z wiatrem „Stal” uzyskuje przewagę. Świetnie broni Jarkowski. Ale gra się wyrównuje. Doskonałą okazję marnuje  nie trafiając do pustej bramki S. Konstantynowicz (25 min.). Potem jeszcze kapitalną okazję ma  J. Janda.
Powoli „Stal” otrząsa się z przewagi „Hetmana” i atakuje bramkę Jarkowskiego, piłka jest jednak bardzo śliska i zawodnicy obydwu drużyn mają trudności z jej opanowaniem. W I połowie meczu „Stal” zdobyła również bramkę, ale nie uznaną, jak poprzednia, przez sędziego. O ile „Stal” atakowała całą drużyną, o tyle zawodnicy „Hetmana”przeprowadzali ataki wypadami. Wysiłki obydwu drużyn nie zostały uwieńczone powodzeniem i I połowa meczu zakończyła się wynikiem bezbramkowym, znieznaczn a przewagą Kraśniczan.
Po przerwie „Hetman” rozpoczął generalny szturm od pierwszych minut. W 52 min. po płaskim strzale z ostrego kąta Styczyński zdobywa prowadzenie. Jeszcze kilka ataków i zamościanie zwalniają grę, co wykorzystują zawodnicy „Stali” i z kolei oni atakują, strzelając aż 5-krotnie. Wreszcie w 76  min. Pawłowski decyduje się na strzał z odległości  30 m w ręce robinsonującego Jarkowskiego, ale piłka wyślizguje mu się z rąk i wtacza do bramki. Jest 1:1.
„Hetman” nie załamuje się Gra staje się ostra i bardzo nerwowa. Trwa szturm gospodarzy. W 82 min. po kolejny ataku piłkę wybija na róg Wolicki, a po rzucie rożnym pada bramka znowu nie uznana przez sędziego. Po wybiciu z rogu  piłkę dostał Pycka - strzela głową, bramkarz odbija, i w tym momencie Karol umieszcza piłkę w siatce. Arbiter uważa, że z pomocą ręki i dyktuje rzut wolny przeciwko Hetmanowi.
Doszło do niewyobrażalnych emocji. Kibice postawę sędziego uznali za "drukowanie wyniku".  Rozżaleni zawodnicy  protestują. Wmieszali się do tego zawodnicy Stali i rozpoczęła się gorąca dyskusja. Najbardziej impulsywny jest Janda. Któryś próbuje ustawić piłkę na środku boiska, na które wdarli się już kibice, chcąc „pomóc” piłkarzom. Sędzia nakazuje ich usunięcie, w ciągu 5 minut. Jednak bez skutku, sytuacji nie można już opanować i odgwizduje koniec meczu. Schodzą pod ochroną porządkowych i funkcjonariuszy MO. Na arbitrów i piłkarzy kraśnickich sypią się kamienie. Wybito szyby w autokarze, jeden z sędziów jest ranny. Umyli się i przebrali na Komendzie MO.
Epilog jest taki, że najaktywniejsi „kibice” 24 i 17-letni zamościanie i 18-letni mieszkaniec Jarosławca stają przed sądem. Władze piłkarskie są niezdecydowane. Pada decyzja o powtórzeniu meczu. Ostatecznie zamknięto boisko do końca roku, na 5 miesięcy zdyskwalifikowano Jandę, którego uznano za prowodyra zamieszania, bo pierwszy zaczął protestować przeciwko decyzji arbitra, a klub zapłacił 2.000 zł kary. Dwie pierwsze kary wkrótce anulowano.
W tamtym sezonie („Tempo”) najlepszym piłkarzem okręgowej został Gajdek, wśród najlepszych był jeszcze Janda (V), Styczyński (X), Jarkowski i Rabiega (XIII-XIV)., a Janda dodatkowo wicekrólem strzelców (24 bramki).
Jarkowski po wpuszczeniu bramki rozpłakał się jak dziecko. Płakał nie tylko Jarkowski, ale także pozostali zawodnicy po gwizdku sędziego kończącego spotkanie.