Za cudowną uchodzi figura Matki Bożej z kaplicy przy ul. Listopadowej (ob. sąsiedztwo bloków 20, 16. 16a). Pochodzi z 1906, jest to figura Matki Boskiej z Lourdes, stała na posesji rodziny Gieleckich. W lipcu 1928, jeszcze jako wolno stojąca, miała przymknąć oczy gdy remontujący ulicę robotnik miał sypnąć w nie piaskiem albo wypowiedzieć bluźnierstwo. Szybko rozeszła się o tym wieść, że przestała spoglądać na ludzi, przez pewien czas gromadziły się rzesze wiernych (zjeżdżały furmanki z okolicy). Podtrzymywała czy nawet inspirowała wiadomości o cudzie właścicielka gruntu Joanna Gielecka, mszcząc się na magistracie, który poszerzając ulicę przesunął nieco figurę. "Cud" wynikł z podniesienia nawierzchni ulicy i przez to zmiany kąta widzenia. Wg innej wersji Matka Boska miała mrugnąć oczami, twierdziła to Maria Przybysławska. W 1930 zbudowano w tym miejscu kaplicę (Kaplica p.w. MB Królowej Polski).
20 V 2013 podczas majówki rozpłakała się 13-latka twierdząc, że Matka Boska do niej mrugnęła, inni nic nie widzieli (w kaplicy było 9 kobiet). 27 V po wymianie lampek w aureoli inna z kobiet zobaczył żywe oczy MB a inni, w kolejne dni, że otwiera i zamyka oczy, miała się uśmiechnąć. Większe niż zwykle grono modlących się w następnych dniach zauważyły, że oczy MB po zapaleniu świateł w bocznych ścianach robią się wyraźne i żywe, ogłosiło figurę ze Słonecznego Stoku Matką Boską Słoneczną. Racjonaliści rzecz przypisują grze świateł.

 * Z prasy:
Ja przychodzę w to miejsce prawie 40 lat, ale oczu Maryi nigdy nie widziałam. Wyraźnie niebieskie oczy widać, gdy zapalają się światła boczne na ścianach (kinkiety). Gdy pali się żyrandol, oczy sprawiają wrażenie przymkniętych, ucieka z nich blask. Ależ Matka Boska ma piękne oczy! Nie jestem w stanie swoim rozumem ogarnąć ani pojąć.
 * Gipsowa figura Matki Bożej ma aureolę z żarówek, kobiety które odprawiają tam nabożeństwa czerwcowe, głęboko wierzą, że Matka Boża porusza oczami. Pani Helena, szczegółowo opisuje to czego doświadcza, patrząc w błękitne oczy Matyi. Głęboko wierzy, że coś tchnęło iskrę życia w gipsową rzeźbę, by dać ludzkości znak. W 2012 dorobiła klucz i zaczęła odprawiać majówki. Była sama i nikt inny nie przychodził. - Płakałam i błagałam Matkę Boską "natchnij ludzi". Zaczęli przychodzić - razem ze mną się modlić. Po "cudzie" z 20 V, drugi zdarzył się  gdy przyszłam z koleżanką Krystyną - ciemno tu - powiedziała. Przyniosłam z domu lampki choinkowe, a gdy je zawiesiła w aureoli, krzyknęła "Hela, Matka Boska ma żywe oczy. Helena  dopiero 8 VI z rana, po zapaleniu kinkietów, zobaczyła, że Madonna ma otwarte oczy. Nie ma żadnych wątpliwości, to nie złudzenie - wykrzykuje z egzaltacją.
 * To jest cudowne miejsce - uważają rozmówczynie - Ludzie mówią, że kapliczka powstała w miejscu objawienia Najświętszej Panienki, a w ostatnią wojnę Matka Boska płakała... Mówią, że w kapliczce ukrywali się żołnierze i mieszkańcy Zamościa, ale Niemcy nikogo stąd nie wyciągnęli na śmierć.
Ks. A. Puzon - Jeżeli to sprawa Boga, a nie człowieka to Pan Bóg na pewno da jeszcze znaki. Niech się więc panie dalej modlą w tej kaplicy, niech śpiewają pieśni. Ale niech słuchają Kościoła. ("Kronika Tygodnia" 2013, nr 25)