nagłówek

HAŁAS

Andrzej Kedziora styczeń 10, 2013

W naturalnym środowisku człowieka nie był dokuczliwy, nawet gdy doszło do brukowania staromiejskich ulic i odgłosów twardych kół wozów. Wzrost hałasu wiązał się z rozwojem przemysłu i techniki. Nawet w okresie największego rozwoju przemysłu w Zamościu, nie stanowił on zasadniczego źródła hałasu w mieście, praktycznie nie docierał on z dzielnicy przemysłowej do mieszkaniowych. Nie stanowiły też dyskomfortu np. odgłosy młynów, czy parowozów, przy uliczkach przedmiejskich "cyrkulatek". Przed zachodem niosły się z oddali w stronę Nowego Miasta odgłosy tuczarni drobiu. Każdy zakład funkcjonował w rytmie odmierzanym syrenami "fabrycznymi". Np. przy ul. Młyńskiej mieszkańcom regulowały czas syreny z WZMot., browaru i tuczarni.  Dokuczliwy był natomiast hałas silników lotniczych z koszar TSWL, nocami ryki staromiejskiego lwa (ZOO).
Najbardziej uciążliwa jest komunikacja mechaniczna, w latach 60-tych za przyczyną bardzo popularnych motocykli, głośnych ciągników, niewytłumionych ciężarówek, współcześnie ze względu na kilkudziesięciokrotny wzrost liczby pojazdów mechanicznych.


 * W każdym domu, szczególnie na peryferiach są psy. Całą noc solo i chóralnie szczekają do księżyca, abo że go nie ma. Co dnia pieją koguty. Następnie rozjeżdżają się autobusy z nieustannym rykiem syren. O 7-mej huczy elektrownia. Zaczyna działać w każdym oknie tak niesłusznie nazwane polskim radio. W szkole żydowskiej przy Żdanowskiej setki bachorów wrzeszczą nieustannie. Furmanki chłopskie... (felietonu w "Głosie Lubelskim" z sierpnia 1938)
 * W okolicach staromiejskiego ZOO - Za murem kościelnym słychać organy i śpiew, ryczy osioł, bo głodny z rana, za płotem, w szkole dzwonek na przerwę, w piekarniczym obok kolejka klnie bo dopiero ósmej przywieźli bułki, a za plecami, w kiosku "Ruchu" brakuje jak zwykle "Klubowych" ("Sztandar Ludu". k. lat 70-tych)
 * Dźwięki Starówki. Codziennie rano budziła mnie studnia z Rynku Solnego. To był metaliczny stukot wiader i odgłos, jak mówiliśmy odgłos katania, czyli pompowania. Obok było zoo, więc słyszeliśmy różne odgłosy zwierząt. Szczególny był lew, który głośno zaspokajał swoje żądze cielesne, a potem długo pomrukiwał z zadowolenia. Także mecze na stadionie robiły wrażenie. Ponad 3 tys. rozkrzyczanych kibiców słychać było daleko. Zawsze wiedzieliśmy na Zamenhofa czy Hetman strzelił na stadionie gola oraz ile było nie wykorzystanych okazji. (Marek Jawor, "Kronika Tygodnia", 2019)

Czytany 1940 razy Ostatnio zmieniany piątek, 08 listopad 2019 15:49

Kolejne artykuły

Liczby Zamościopedii

Hasła

 

Ilustracje

 

Rozwijana od dni

 

23146809

Wyświetleń