nagłówek

PEREC ICCHOK LEJB (1852-1915) światowej sławy pisarz w języku jidisz

Andrzej Kedziora styczeń 04, 2013

Ur. w Zamościu w rodzinie Jehudy (1825-1898), wywodzącego się z Lubartowa, postępowego kupca żydowskiego. W akcie urodzenia zapisany został jako "Icek Lejba", natomiast na pierwszym urzędowym dokumencie podpisał się "Izaak Leon". Mając 4 lata czytał już księgi religijne. Ukończył miejscowy heder i jeszybot (szkoły żyd.). Sam doszedł do rozległej wiedzy w dziedzinie historii, filozofii, psychologii i nauk przyrodniczych. Mając 18 lat znał już całą klasykę światową, czytaną m.in. w języku francuskim i niemieckim.
Po nieudanym, zaaranżowanym przez rodziców małżeństwie z 4 lata starszą od siebie Sarą Lichtenfeld (1848-1931) - rozwód 1875 (spalić miał jej perukę). Pozostał syn Lucjan (zerwał ze społ. żydowską), drugi Jakow zm. jako dziecko. Z oporem spotkał się pomysł założenia szkoły. Prowadził (ze wspólnikiem) piwiarnię, która szybko zmieniła się w klub dyskusyjny, następnie z równie marnym efektem młyn, po czym wyjechał na dwa lata do Warszawy (kursy księgowe i prawnicze). Uzyskał tam koncesję na założenie kancelarii adwokackiej w Zamościu. Ponownie żeni się w 1878 z wykształconą i wrażliwą na piękno Heleną (nachama Rachela) Ringelhejm (1860-1938, nie mieli dzieci), która staje się podporą jego życia. Znakomicie prosperująca kancelaria zatrudnia nawet 12 pracowników. Bronił w procesach politycznych. Był przedstawicielem prawnym ordynacji. Słynie jako mówca. Dużo zarabia ale i nie mniej wydaje. Cieszy się popularnością. Prowadzi kursy dla robotników i rzemieślników, współzakłada szkołę żydowską i straż pożarną. Jego dom pełni rolę salonu kulturalnego. Po 11 latach dobrobytu, ale i intryg, szykan zawistnej konkurencji, rozprawiono się z nim, oskarżając przed władzami m.in. o obronę polskich patriotów i używanie języka polskiego w sprawach urzędowych. Odebrano mu koncesję, wobec czego w 1888 (wg innych opracowań 1890) przenosi się do Warszawy, gdzie przez ćwierć wieku pracuje jako urzędnik w gminie żydowskiej. Za angażowanie się w sprawy społeczne więziony kilka miesięcy w Cytadeli (1899).
Zamość wywarł silny wpływ na jego osobowość twórczą. Był wrażliwym obserwatorem małomiasteczkowych tradycji i obyczajów. Wielkie wrażenie wywarło na nim polsko-żydowskie zbratanie podczas powstania w 1863. Był zafascynowany polską literaturą i pierwsze wiersze pisał po polsku (zebrane w zeszycie Wiersze różnej treści 1874). Lokalną popularność przyniósł mu wspólny z G. Lichtenfeldem (I-szy teść) tomik w jęz. hebrajskim Opowiadania wierszem i wiersze różne (1877). Większy krąg odbiorców zyskują dopiero utwory w jidisz. W okresie prosperity zawodowej traktował jednak swoją twórczość niezbyt poważnie. W Zamościu powstał przełomowy w jego twórczości poemat Monisz (publ. w "Jidisze Folksbibliotek", 1888). Przenosząc się do Warszawy tkwi w tematyce zamojskiej. Ukazują się Porządki zamojskie (Zamoszczer porzondkes), będące cierpką satyrą na miejscowy kahał.
Najwybitniejszym spośród utworów scenicznych jest dramat symboliczny Nocą na starym rynku (Bajnacht ojfn ałtn mark, wyd. Wilno 1907, w j. pol. 1973), w którym doszukiwano się wpływów Wyspiańskiego. Jego kształt sceniczny podsunął mu oglądany na co dzień przez trzydzieści kilka lat zamojski rynek. Sztuka ma wymiar uniwersalny i fantastyczne wydarzenia u studni rynkowej z posążkiem starożytnego bożka nie zawierają realiów czy bezpośrednich odniesień do Zamościa. Ten wystawiany w świecie dramat zaprezentował Teatr Żydowski w scenerii zamojskiego rynku (1987). Zamość stanowi tło opowiadania Czasy Mesjasza (miał iść w stronę Zamościa). 
Rozległą, zaangażowaną społecznie, wrażliwą na nędzę i niesprawiedliwość, wszechstronną twórczość literacką i publicystyczną zebraną w 18 tomach wydano w 1908-25 w Nowym Jorku, później jeszcze "dzieła wszystkie" w 1947-48 (11 t.) i w tłum. na hebrajski w 1948-60 (10 t.). W Polsce znana jest marginalnie (opowiadania i nowele w j. pol. 1898, 1925, 1929, 1958). Nie przetłumaczono jego wspomnień wyd. 1913-14 w Nowym Jorku. Już za życia uznany został za klasyka, a do czasów I. B. Singera najwybitniejszego pisarza w jidisz, wydawanego w Europie i Ameryce. Mimo zasług dla współczesnej poezji, ceniony jest przede wszystkim jako nowelista (tłum. na niem., ros., franc., wł., szwedzki, rum., esperanto) i dramaturg. Tłumaczył na  jidysz Stary Testament. Zm. 3 IV (na zawał, w trakcie pisania wiersza dla dzieci), pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie, żegnało go ponad 100 tys. osób.
Jest obok R. Luksemburg jedynym rodowitym zamościaninem figurującym prawie w każdej encyklopedii na świecie. W 1927 jego imię nadano staromiejskiej uliczce (d. Bożnicza), ma swoją ulicę także w Warszawie, Wrocławiu i Piotrkowie Tryb. W 50 rocznicę śmierci (6 VIII 1965) miała miejsce w Zamościu akademia z udziałem wielu polskich Żydów (m.in. wiceprezesa SKŻ Samuela Gurwicza). 8-9 IX 2015 w Zamościu odbyła się konferencja W kręgu Pereca (pierwsze dwa dni w Warszawie).
Nie mieszkał - jak się czasem sądzi - na Starym Mieście (w l. 60. podano, że była to kamienica na rogu ul. Staszica i Moranda) lecz na Nowej Osadzie w skromnym domu rodziców przy ul. Jerozolimskiej pod nr 289 (okolice ob. domu handlowego "Agora") - w rejestrze z 1880 wpisany już jako adwokat z żoną Nechumą i synem Lucjanem. Matka Pereca - Rywka (1829-1914) do końca mieszkała na Nowym Mieście, brat Jonas Peretz (osobne hasło) przy ul. Staszica i kamienicę tę utożsamia się niekiedy z domem, w którym miał mieszkać I. L. Peretz.


 * Działo się w Mieście Zamościu dnia Dwudziestego szóstego Maja, Tysiąc Ośmset pięćdziesiątego drugiego roku, o godzinie drugiey po południu, stawił się Starozakonny Judko Peretz Handlarz z Miasta Lubartowa, a tu w Zamościu czasowo za paszportem bawiący, lat Dwadzieścia siedm mający, w obecności Świadków Starozakonnych Szyi Raynersohn Handlarza zboża lat sześćdziesiąt i Leyby König Kramarza lat pięćdziesiąt ośm mających, tu w Zamościu zamieszkałych i okazał  Nam Dziecię płci Męzkiej, urodzone tu w Zamościu w dniu Ośmnastym bieżącego Miesiąca i roku o godzinie ósmey zrana, z Małżonki jego Rywki z Lewinów lat dwadzieścia cztery mającey, któremu przy obrzezaniu nadane zostały imiona Icek Leyba. Akt ten stawającemu i Świadkom przeczytany i przez Oyca oraz świadków podpisany został.
 *
Pisownię imienia Icchok przyjęto za PSB (spotykane również Icchak). Pisownia imion Peretza w zagranicznych opracowaniach: Isaac Loeb, Iccak Lejb, Itzhok Leybush, Itzchok Leibus, Yitzhak Leib, Yitzhok Ley(i)bush, Yitzkhok Leybush
 * Perec, Aszkenaze i Falwel Gelibter (ojciec dr Gelibtera, przyjaciela Pereca) założyli szkołę wieczorną, gdzie oprócz kursów wieczornych w dni powszednie odbywały się w soboty wykłady i referaty na różne tematy i zagadnienia. Oczywiście Perec dzierżył tam prym - on był głównym referentem, wzniecał ogień zapału i rewolucyjnych, świeżych, ludzkich myśli tyle lat temu w takiej mieścinie, jak Zamość. Naturalnie to się nie podobało chasydom i obskurantom i zaskarżono go przed władzą.
Oficer żandarmerii spisał protokół i poszło pismo do Petersburga - a stamtąd zakaz wykonywania zawodu obrońcy.
A adwokatem był świetnym - bardzo mądry, nadzwyczaj bystry i tak wybitnie inteligentny, był stałym obrońcą ordynata. I też dużo w tym zawodzie zarabiał. W Zamościu nie miał co robić. Wyjechał do Warszawy.
Do kancelarii zamojskiej przychodzili też na pogawędkę. A Perec bardzo to lubił - tak pomówić - mądrze, inteligentnie, dowcipnie. Do stałych gości należał Mojsze Nutes, bardzo mądry "gerer" chasyd. Żałował tylko Mojsze Nutes, że Perec jest taki "apikoires" - ale go bardzo cenił i godzinami z sobą debatowali. Nutes prawił: największy naród na świecie to Żydzi, wśród Żydów najwięksi są "gerer chasidim" - a wśród nich największy jestem - ja.
Do Zamościa Perec przyjeżdżał często. Tuż przed śmiercią matki przybył tutaj do niej. Zastał ją w bardzo ciężkim stanie: sparaliżowaną i zdziecinniałą. Nic nie wiedziała co się wokół niej działo.
(z wywiadu z Aszkenaze, za "Nowym Kurierem Zamojskim" z 2016)
* W Zamościu mieszkał dziwny samotny staruszek, Michał Fidler. pewnego wieczora, kiedy Perec stał przy płocie jego domu - wyszedł staruszek w jednej ręce trzymał latarnię, w drugiej, ciężki zardzewiały klucz - klucz zamkniętej biblioteki. - Jesteś tego godzien... Drżącą ręką podaje klucz. Głos jego - cichy. Chcę coś powiedzieć, usta moje zaciśnięte: przy świetle latarni widzę bladą twarz.... - "Zmarły wręcza mi klucz". Biorę i odchodzę milcząc. Klucz otworzy mi nowy świat księgi. Długo się zastanawiał, walczył ze sobą, bo czytanie niereligijnych książek uważano wtedy za grzech. Wreszcie zdobył się na odwagę - otworzył drzwi strychu - biblioteki. Ile książek... Przy wszystkich ścianach. Rozrzucone pod nogami na podłodze. Powieści i książki naukowe - razem. Przeczytam wszystko po kolei! - postanawia. Zabiera się do pracy. (Perec "Mały Przegląd" 1927 nr 110)
 * "Nocą na starym rynku" - jest to dramat na wskroś poetycki, fantastyczny. Poeta przechadza si
ę po starym rynku i duma. Duma nad ludzką dolą swoich współbraci, nad tymi pokoleniami, które tu w tych samych murach, rodziły się, cierpiały, marły.   (T. Boy-Żeleński Flirt z Melpomeną)
 
* W 1925 w Teatrze "Oaza" Żyd.Liga Oświatowo-Ludowa z odczytem Wyspiański i Perec wystąpił Leo Finkelstein z Warszawy.
 *
W 1999 w "Twoim Stylu" znalazł się felieton Agaty Passent (Bułka z masłem) poszukującej w Zamościu śladów Pereca. - Wyruszyłam w poszukiwanie mojego ulubionego pisarz. (...) Dwa razy odwiedzałam Zamość, oba razy próbowałam wytropić dom lub też ruinę, lub chociaż miejsce po domu, w którym przyszedł na świat jeden z moich ukochanych pisarzy, ale bezskutecznie. (...) w Zamościu nie wiedzą kim był Perec. W biurze PTTK (...) o Perecu głucho. (...) Snując się po ulicy Pereca, w jednym z sennych podwórek dopadłam dwie miłe licealistki, które nie miały pojęcia kim był Perec, i patrzyły na mnie jak na obłąkaną. I miały rację, bo nie istnieje już przecież świat chasydzkich miasteczek.

Czytany 645 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 27 listopad 2017 20:30

Kolejne artykuły

Liczby Zamościopedii

Hasła

 

Ilustracje

 

Rozwijana od dni

 

12280393

Wyświetleń