nagłówek

OBRAZ ZWIASTOWANIA NMP

Andrzej Kedziora luty 09, 2013

Jedyny w Zamościu obraz europejskiej klasy, należy do arcydzieł malarstwa religijnego w zbiorach polskich. Niejasne jest pochodzenie tego wybitnego, znacznych rozmiarów dzieła (2,5x2,5 m). Uważano, że przywiózł je najprawdopodobniej z Włoch w 1652 Jan Sobiepan Zamoyski i ofiarował Kolegiacie. Miał też być darem Marcina Zamoyskiego (w 1866 miał datę "1683"!), albo też zostać ofiarowanym Hetmanowi przez Uniwersytet Padewski. Początkowo zawieszony został prowizorycznie w innej kaplicy i dopiero po wybudowaniu w 2 ćw. XVIII w. nowego, rokokowego ołtarza znalazł się w obecnym miejscu. Przykurzony niczyich oczu nie zwracający obraz ocenił i znawcom ukazał Stanisław Kostka Zamoyski.
Swoim wytwornym kolorytem, subtelnym rysunkiem, całym tym jakby przyciszonym, trochę chłodnym pięknem zafascynował Kajetana Koźmiana (k. XVIII w.), nie tylko zachwycił, ale i długo zastanawiał Juliana U. Niemcewicza (1816). Snuto domysły, co do autorstwa, przypisując Zwiastowanie nawet jednemu z największych malarzy średniowiecza Fra Angelico, innemu wybitnemu artyście Andrei Del Sarto, czy jeszcze innemu florentyńczykowi Alessandrowi Alloriemu (wg notatki w archiwum Zamoyskich, autor aż 14 kopii Zwiastowania).
Przybywających do Zamościa w ciągu XIX w. oczarowywał prześliczny koloryt, mimo niszczącej wilgoci. Na obraz czynili zakusy: znany kolekcjoner Edward Rastawiecki (starał się o restaurację, ale obawiano się zamiany na kopię) i Maurycy Zamoyski (administrator Kolegiaty nie pozwolił na zabranie obrazu w lepsze warunki i zastąpić kopią). W 1869 uszkodzona była niebezpiecznie twarz i ręka Maryi, a co gorsze późniejszym nieudolnym poprawianiem bardzo zniekształcona.
Wg opinii Rafała Hadziewicza (3 ćw. XIX w.) i potwierdzających ją późniejszych hipotez, jego autorem jest jeden z wybitniejszych malarzy florenckich XVII w. Carlo Dolci (1616-1685). Obraz powstał w 1650 (data MDCL widoczna w oparciu ławy). Pod wielkim wpływem Fra Angelico - Dolci stworzył nowy typ Madonny wyzbytej z przypadkowych, realistycznych rysów, odznaczającej się łagodnością, wdziękiem i słodyczą. Wszystkie te cechy nosi obraz zamojski, będący swobodną, barokową kopią słynnego XIV-wiecznego wizerunku z kościoła Santissima Annunziata we Florencji. Kapitalna plastyka, doskonały rysunek, bogactwo kolorystyczne, zwłaszcza w mieniących się odcieniami tęczy szatach anioła, szczegółach przedmiotów (korona, płaszcz), a przede wszystkim delikatna, alabastrowa, jakby oświetlona od wewnątrz twarz Maryi stawia dzieło w rzędzie największych dokonań Dolciego, znanych z galerii i katedr Londynu, Monachium, Genui, Florencji, Mediolanu, Wiednia, Kolonii, Budapesztu.
Zamojskiemu Zwiastowaniu ustępują wykonane wg tego samego pierwowzoru kopie z kościoła kapucynów w Krakowie i katedry poznańskiej (przed wojną znanych było 9 kopii tego obrazu, najstarszy w zbiorach M. Czetwertyńskiej w Warszawie). Stało się ono również tematem kopii wykonanych do kościoła w Tarnogórze i pałacu w Kozłówce. Bardzo podobne Zwiastowania znajdują się w katedrze kolońskiej i klasztorze w Foligno. 4 XII 1924 obraz znalazł się w Spisie Zabytków. Jeszcze przed wojną na co dzień przesłaniała obraz szafirowa kotara ze złotymi frędzlami, odsłaniany tylko w odpust. W 1931 (prof. Jan Rutkowski na Zamku Królewskim, wrócił do Kolegiaty w III) i 2008 poddany konserwacji. Też: Leonardo da Vinci w Zamościu.


 * Najpiękniejszy jest obraz Zwiastowania Najświętszej Panny. Rozłożenie onego jest proste, spokojne i ujmujące. Matka Boska wyrażona jest siedząca w gotyckim krześle, z koroną na głowie, pełna skromności i słodyczy; dno obrazu, gotyckie także wystawia ozdoby. Zstępujący Duch święty, w postaci gołębia, rzuca światło na świętą dziewicę; anioł klęczy przed najświętszą Panną. Kolory najpiękniejsze, przewyborne draperye, wszystko nie tylko zachwyca oko, lecz je mile długo zastanawia. Nie masz nazwiska malarza; najpodobniejszą atoli rzeczą, iż obraz ten jest pędzla Carla Dolce (J. U. Niemcewicz, 1816).
 * Mieliśmy sposobność przypatrzeniu się sławnemu obrazowi Zwiastowania N.P.Marii, pięknemu dziełu szkoły dawnej z czasów jeszcze przed Rafaelem. Szczególnie anioł z taką sztuką oddany, taki wyraz niewinności, świętości i pokory jaśnieje na twarzy i całej postawie jego, że wzbudza cześć w patrzących i piętnem jest niepospolitego talentu malarza. Użycie złota do malatury i uchybienia w perspektywie zdradzają czasy jego przed-rafaelowskie i wzbudzają podziwienie, że koloryt mimo dawności czasu, na sukniach N.P.Marii i anioła, cudnie udrapowanych, zachował się w całej czystości i żywości dotychczas, chociaż znaki wilgoci wskazują, że obraz nie najstaranniej był zachowany. Obraz  ten przypomniał mi galerię w Wiedniu i Dreźnie, w której niepospolite miejsce mógłby zajmować.
(ze wspomnień Ignacego Maciejowskiego żołnierza gen. Dwernickiego, 1831)
 * Zwraca uwagę znakomite Zwiastowanie w stylu bizantyjskim, dzieło włoskiego mistrza podobno Andrea del Sarto, jak twierdzi malarz i prof. szkół w Lublinie Urbański. Twarz i ręka NMP uszkodzone i poprawianiem popsute. ("Kurier Lubelski" z 1869)
 * W kaplicy lewej nawy świątyni znajduje się ciekawy obraz z XVI w. , przedstawiający Zwiastowanie. Obraz ten formą swą rysunkowo-plastyczną i kolorytem nawiązuje do Angelica, lecz pod względem dekoracyjnym sprawia do pewnego stopnia wrażenie czegoś antykizowanego; przypisywany jest Carlo Dolce lub Pietro Dandini. ("Bluszcz" 1934, nr 22)
 * Korona świętej dziewicy tak doskonale oddana, że robi wrażenie, jakby była ze złota, wysadzana drogimi kamieniami i przybita do obrazu. Razi tylko aureola, jak wielki talerz z żółtej blachy. Obydwie postacie bardzo oddalone od siebie, niemal ram dotykają, zaś wnętrze prawie puste i tylko w górze unosi się gołąbek. Środek najwięcej zniszczony. Potrzebna od zaraz ręka mistrza, by ocalić to dzieło od powolnej śmierci. (prof. Adrian Krzyżanowski, 1850)
 * Kiedy z przyjaciółmi zwiedzałam kolegiatę w Zamościu, co chwilę się upewniali: Wow czy nie wow? Powinno mi się podobać? A jeśli się okaże, że to nieudolna kopia albo amatorski bohomaz? Podnoszę kciuk: "Zwiastowanie" Carlo Dolciego. Malarz barokowy, ale mamy do czynienia ze swobodną olejną kopią wcześniejszego o 300 lat fresku.  Moi towarzysze oddychają z ulgą. Dopiero teraz przyglądają się uważniej. "A więc miałem przeczucie? Ładne twarze, zgrabne dłonie i zdaje się, że dobra perspektywa? Owszem , geometria bez zarzutu: zaraz po odkryciu perspektywy malarze lubili się ja eksponować. (...) Perspektywą można się też popisać się we wnętrzu: skośnie ułożona posadzka  albo elementy architektury wyznaczają punkt zbiegu jej linii. Ten chwyt wykorzystał anonimowy florentyńczyk, którego naśladował Dolci. Ale przecież zamojskie płótno jest urokliwe nie dlatego, że namalował je znany artysta, a o jego wartości nie przesądza poprawnie wykreślona perspektywa. XIII-wieczna ikona, na której płaskie postaci są jakby przyklejone na złotym tle, niekoniecznie jest od niego słabsza. (Anna Arno Sztuka nie gryzie, GW z 29-30 VIII 2015)
 * Wizytacja Kolegiaty z 1671 wielki obraz Zwiastowania odnotowywała przy zakrystii, mógł się pojawić w kaplicy w 1695 - w wydatkach stolarz robiący gzyms i przybijający obraz, chłopi dźwigający drabiny by przytwierdzić obraz (ten?), jednak w 1714 też brak wzmianki o wielkim obrazie ołtarzowym w kaplicy.
W 1860 wzgl. 1866 za zgodą inf. Baranowskiego kopię obrazu zdjął b. nauczyciel rysunków w gimnazjum lubelskim  Lubański.

Czytany 1220 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 06 wrzesień 2018 20:07

Kolejne artykuły

Liczby Zamościopedii

Hasła

 

Ilustracje

 

Rozwijana od dni

 

14316351

Wyświetleń