nagłówek

DUCHY I STRACHY

Andrzej Kedziora styczeń 15, 2013

Zamość nie posiada legend o duchach osadzonych głęboko w tradycjach jak niektóre miasta. Na poczekaniu przewodnicy opowiadają o podobno zdegustowanym naruszonym ładem renesansowym kamienicy duchu Moranda, który dał spokój jej właścicielowi, dopiero gdy ten umieścił w fasadzie antyczne popiersia, czy może został przepędzony przez nie.
Jest natomiast wiele opowieści o duchach i miejscach gdzie straszy. W zajętym przez wojsko kościele franciszkanów wartownicy nie raz z przestrachu opuszczali posterunek i to dlatego jak powiadali, że często w nocy przez szpary drzwi widzieli jak przy rzęsisto oświeconym kościele jacyś księża zwyczajnie odprawiali nabożeństwa (pocz. XIX w.), a jednej z kobiet, wcześniej, anioł miał wskazać ukryty skarb.
Na granicy miasta z Sitańcem przez wiele lat pojawiał się nocą czarny pies o płonących oczach dzwoniący łańcuchem - duch więźnia, który po ucieczce z więzienia w tym miejscu utopił się w bagnie (pocz. XX w.).
Natomiast w sadzie Jabłońskich pojawiał się "zły" w postaci zająca i wtedy można było opuścić ogród nie inaczej niż tyłem. Na Majdanie w domu stojącym w miejscu kozackiego szpitala po nocach straszył Kozak.
Z cmentarzem "ruskim" związane są opowieści o damie w bieli (Biała dama z ruskiego cmentarza). Inna mówi o tajemniczym starcu w szynelu (pojawił się koło północy w sylwestra 1981 i pytał o drogę do cegielni Jabłońskiego [nie istnieje od kilkudziesięciu lat], miał złachany mundur wojskowy i sznur zamiast pasa). Wg Leksykonu duchów mógłby być domniemanym rosyjskim żołdakiem, który padł trupem próbując wnętrzności z kociołka z kolegiackiej krypty. Starszej osobie mieszkającej w sąsiedztwie cmentarza zdarzyło się widzieć nad niektórymi grobami unoszące postacie z mgły w pozycji, jakby leżących w trumnie, jej  męża gdy z kumplami  chcieli na cmentarzu obciągnąć butelkę przepłoszył jakiś silny wybuch z ziemi...
Na cmentarzu parafialnym miała się pojawiać biała zjawa spod pomnika kapitana Ignacego Szaniawskiego (zamieniała się w smugę i w drodze do kaplicy Czernickich rozwiewała się), straszyło przy pomniku Kłossowskich (zmieniała się w smugę i w drodze do kaplicy Czernickich rozwiewała się), dziwne rzeczy działy się nocą przy tzw. "budzie" kamieniarskiej.
Z cmentarzem tatarskim związana jest opowieść o świecącym pomniku. Nocą na prowadzącej pośród mokradeł drodze między Łabuńką i Zamczyskiem, pojawiały się płoszące konie światełka - dusze potopionych tam niegdyś ludzi. W l. 80. mówiło się o klątwie związanej z terenami Słonecznego Stoku (seria wypadnięć z wieżowca).
Straszyło również w pałacu, a świadkami dziwnych hałasów byli wspólnie prezes Sądu Jaśkiewicz i rejent Leśmian. W d. seminarium  pojawia się zakonnik w białych szatach (osobne hasło). W Starej Bramie Lubelskiej u Dudzińskich od 1991 straszył "Kasper". Straszyło w Akademii, przekonał się o tym Kazimierz M. w l. 50-tych mieszkający z rodziną na parterze tego wielkiego gmachu (o północy sam odzywał się dzwonek, odgłosy walenia w drzwi, przesuwane naczynia). Pieszko opowiadał, jak nocą po korytarzach Akademii jeździł na koniu sam Zamoyski (J. Bojarczukowa). W 2011 w piwnicach rynkowej restauracji "Verona" o północy widziano na schodach staromodnie ubrane dziecko, które rozpłynęło się we mgle, czasem słychać ciężkie kroki, niepokój wzbudza magazyn...
Od połowy l. 90-tych przed zaduszkami przeraźliwe odgłosy (sapanie, chrapanie, stękanie) słychać podobno spod wiaduktu na Majdanie. Przy jednej z wylotowych ulic stoi nawiedzony przez duchy dom - specjaliści podkreślają w nim wielką koncentrację zjawisk nadprzyrodzonych. Również Planty były miejscem kilku dziwnych sytuacji, zwłaszcza w okolicach dawnej strzelnicy, na pocz. lat 20-tych doraźnego miejsca straceń.
Złą sławę ma jedna z sal w starym szpitalu, a także kamienica w płd.-zach. części Starego Miasta. W 2001 głośno było o duchu z pokoju nr 106 w hotelu "Zamojski", radiesteta potwierdził występowanie negatywnych energii. Pokój ten fascynuje Japończyków, ale duch zamilkł, pokazał się jesienią 2013, jako smutna starsza kobieta w dziwnej przezroczystej poświacie...
W 2007 rozstrzygnięty został konkurs literacki "Duch Zamościa" (pomysłodawczynią była Teresa Madej), zwyciężyła Karolina Zdeb (Legenda o nieszczęsnej Katarzynie), kolejne miejsca Justyna Niedźwiedzka-Dłuś (Piękna zamościanka), Maria Gmyz (Duch Moranda), Andrzej Pachla (Duch Hetmana). Ogłoszenie wyników z licznymi atrakcjami odbyło się 23 III w kazamacie bastionu VII (tytuły niektórych wyróżnionych utworów: Duch pirata, Strażnik Zamościa, Zabłąkany powstaniec, Piękna zjawa, Białe damy). Też Osobne hasło: Czarownice, Diabły.


Jak pisze Potocki, modlącej się zawsze wieczorem u franciszkanów w bocznej kaplicy przy chórze kobiecie miała ukazać się postać w bieli. Wyszła zabitymi na stałe drzwiami do chóru i pokazywała miejsce w posadzce kościoła. Poczciwa dewotka ze strachu zemdlała, a gdy przybyli zakonnicy i ją ocucili, opowiedziała wszystko i wskazała pół otwarte, puste już drzwi. Nikt tego zjawiska zrozumieć i wytłumaczyć nie umiał, chociaż ciągle utrzymywała się w klasztorze tradycja o ukrytych gdzieś w murach skarbach.
!!!
Najnowsze zdarzenie zrelacjonował "Dziennikowi Wschodniemu" Paweł Turczyn z Zamościa nad ranem w niedzielę (godz. 2-ga 23 lipca 2006) wracający z pracy w pobliskim pubie - na Pl. Stefanidesa obok mnie przeszła jakaś 2,5 metrowa postać w habicie. Emanował od niej chłód. Zaszedł mnie od tyłu, minął i płynąc w powietrzu udał się pod kościół św. Katarzyny, gdzie rozwiał się w powietrzu.
 *
Ryszard K. od 15 lat mieszkający w budzie z blach na cmentarzu parafialnym parafialnym - nie raz budziły mnie niecodzienne odgłosy, mlaskania, człapania, donośne stukania w ściany budy. Gdy wychodziłem na zewnątrz, nikogo nie było. ("Kronika Tygodnia" z 2004)

Czytany 660 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 14 grudzień 2017 21:16

Kolejne artykuły

Liczby Zamościopedii

Hasła

 

Ilustracje

 

Rozwijana od dni

 

12239195

Wyświetleń